wtorek — Luty 9, 2010

Glenn Gould – Beethoven’s “Emperor”

Do pierwszej w nocy oglądałem i słuchałem koncertu granego przez Goulda dlatego rano nie chce mi się mysleć i wstawać z kanapy.

Krzesło na którym siedzi (w dzieciństwie zrobił je dla niego ojciec) jest już naprawdę z złym stanie.

gould

stoelGlGOULD50

poniedziałek — Luty 8, 2010

Krok milowy.

Filip napluł na prześcieradło i chwytał ciemnieszą plamkę dwoma palcami. Podobno to krok milowy w rozwoju dziecka.

Chwyt szczypcowy.

PS

Próbowałem policzyć ile razy w ciągu dnia ja wykonuję taki chwyt. Nie poradziłem sobie z tym zadaniem, a tyle czasu w podstawówce przeznacza się na matematykę.

niedziela — Luty 7, 2010

Drzewa, a właściwie jedno.

W kółko jeździłem wózkiem i patrzyłem na wierzbę, która została posadzona w tym samym roku w którym się urodziłem. Jak miałem siedem lat to potrafiłem wspinać się do tego momentu, w którym nie zauważył mnie mój tata. Teraz ta sama wierzba jest 60 razy większa ode mnie i jestem w stanie wejść na nią do połowy i to tylko po drabinie.

PS

Coraz więcej rzeczy wokół mnie jest pluszowych.

sobota — Luty 6, 2010

Przemiła sobotunienieńka.

Wybrałem się na spotkanie z moją siostrą, która pracuje w jednym z dużych sklepów. Ponieważ nie mogłem jej znaleźć zapytałem przemiłą dziewczynę z obsługi czy ją zna. Powiedziała, że tak i że ją zawoła z magazynu. Za drzwiami usłyszałem dialog.
- Magda jakiś chłopak do ciebie!!!
- A przystojny?
- Nie.

Później w tym samym sklepie kupiłem gąsienicę, która liczy i mówi Alllo. Niestety mówi je w odstępach 5 minutowych nawet jak się jej nie naciska. Baterię ma zaszytą pod skórą.

To będzie ciężka noc.
To będzie ciężki tydzień, a może nawet miesiąc.

sobota — Luty 6, 2010

Komunikacja.

To już kolejny dzień nagrywania płyty. Dzisiaj byłem tak zmęczony, że kiedy Lewy nagrywał głos do jednej z piosenek położyłem się na ciepłym pochłaniającym wszystkie dźwięki dywanie i zasnąłem. Śniło mi się, że mówię od tyłu.
Zadziwiające bo nie był to koszmar.

piątek — Luty 5, 2010

Światłowód.

Ponieważ robotnicy reperujący w bloku domofon zepsuli przy okazji światłowód nie miałem przez dwa dni internetu.
Z tego co pamiętam wczoraj chciałem napisać, że ziemia jest bardzo krucha. Poczułem to czekając na tramwaj. Wszystko się trzęsło w centrum miasta.

Dzisiaj nic się nie zmieniło. Ziemia ma wytrzymałe resory, ale do czasu.

wtorek — Luty 2, 2010

Hip hop zimą.

Na potężniej górze śniegu, który nazbierał się pod jednym z hipermarketów, ktoś namalował graffiti.
Z takiego obrotu sprawy był zadowolony kierownik sklepu, osoby starsze, które nienawidzą jak się bazgrze byle gdzie i ja z nie wiadomo jakiego powodu.

poniedziałek — Luty 1, 2010

Słońce.

Rano było naprawdę pięknie. Kiedy ktoś zaczyna od takiego zdania oznacza to, że nie jest już najmłodszy jest meteopatą i nie mógł by mieszkać na kole podbiegunowym (nawet jeżeli czasami mu się zdaje, że to najdoskonalsze miejsce na ziemi).

niedziela — Styczeń 31, 2010

Pierwszy dzień nagrywania płyty.

Patrzyłem dłużej na mikrofony niż na swojego syna.

piątek — Styczeń 29, 2010

Społem podsłuch.

W sklepie usłyszałem jak jakiś chłopak mówił, że nie wyobraża sobie życia bez internetu.

Pomyślałem sobie, że musi mieć bardzo ubogą wyobraźnię.