sobota — Luty 4, 2012
Śniadanie.
Rano zjadłem kaszę, w której “nie było tylko drzewa” ponieważ “nie mieliśmy kwaśnych jabłek”.
Kiedyś jedzenie było łatwiejsze do zrozumienia.
Rano zjadłem kaszę, w której “nie było tylko drzewa” ponieważ “nie mieliśmy kwaśnych jabłek”.
Kiedyś jedzenie było łatwiejsze do zrozumienia.
W plemionach indiańskich babcia to ważna funkcja. To ona przez swoje doświadczenie uczy duchowości młodszych członków plemienia i osoby, które aktualnie tego potrzebują.
Współczesne babcie bardzo często zajmują się biznesem, aerobikiem albo innymi zajęciami pozbawiającymi ich przebywania z wnukami. W sumie ich funkcja powinna być taka sama jak w indiańskiej wiosce. Babcie muszą pokazać wnukowi, jeżeli nie świat duchowy, to świat inny od tego, który pokazują dzieciom rodzice.
Pamiętam jak moja babcia kazała mi całą noc spędzić koło świętego obrazu, który wędrował przez wieś. Całą noc nie mogłem spać bo raziły mnie świecące na nim żarówki. Jednak dzięki temu wieczorowi zrozumiałem jak bardzo przyjemny jest księżyc. Tego rodzice nie potrafili mnie nauczyć.
Hmmm… Kiedy brakuje słów często się wzdycha. Kiedy chce się coś powiedzieć żeby kogoś nie urazić też się często wzdycha.
Przypuszczam, że wzdychanie towarzyszyło człowiekowi od początku rozwoju homo sapiens, kiedy jeszcze nie było słów. Wtedy kiedy nikt nie chciał nikogo urazić tym, że zbyt długo milczy.
Jest kilka lat wcześniej. Stoję sam na schodach i patrzę na salę, w której jest pełno jedzących i pijących pisarzy i poetów. W głowie pojawia się myśl. Wracam do domu. W tym samym momencie ktoś bierze mnie pod ramię i mówi:
- Panie Filipie tutaj jest tylko piwo. Przejdźmy na koniec tam na pewno jest wódeczka.
Pani Wisławo nawet nie mogę powiedzieć, że jest mi smutno bo sam nie wiem jak mi jest.
Pani Wisławo jak to jest być najbardziej rozrywanym aniołem stróżem?
Wczoraj Filip dostał układankę z małymi elementami, które można połknąć. Zmierzyłem. Małe elementy mają 9 na 8 cm.
Może z ustami mojego dziecka jest coś nie tak?
Od 7 00 bolał mnie brzuch tak jak nigdy w życiu. Zasnąłem na chwilę koło 12 00 i jak się obudziłem wziąłem do ręki książkę, która leżała koło łóżka. Pierwsze zdanie na które trafiłem brzmiało mniej więcej tak: Obecnie na świecie wykorzystuje się 120 procent zasobów ziemi. Tego co jest na naszej planecie starczy dla wszystkich ludzi, ale nie na ich pazerność podpisano Ghandi.
Wczoraj myślałem o nowej religii jaką jest ekonomia i dzisiaj dostałem odpowiedź jak się można spróbować z niej wypisać.
Trzeba przestać kupować na wszelki wypadek, na zapas, na może się przyda i na trochę jest mi to potrzebne, albo trochę mi to ułatwi życie. Amen.
Podobno przywiązanie do rzeczy może powodować raka. Rzeczywiście w momencie kiedy zgubiłem scyzoryk przez długi okres czasu zajmowałem się jego szukaniem co powodowało u mnie frustrację złość i brak skupienia na rzeczach naprawdę istotnych. Po trzech miesiącach kiedy w cudowny sposób się odnalazł radość nie była tak wielka, żeby odbudować zniszczone komórki nerwowe.
Od kiedy sobie to uświadomiłem zaczęło mi nagle ubywać rzeczy i to naprawdę ważnych.
Jestem jednak spokojny raczej nie zapowiada się żebym kiedykolwiek mógł wszystko to co mam zapakować do jednego plecaka.
Śniło mi się, że rozmawiałem z marchewką, która mówiła, że jest wyższym stopniem wcielenia.
Rano nie mogłem sobie przypomnieć co jadłem na kolację.