piątek — Grudzień 19, 2008
Nie żartuję.
Dzisiaj rano poszedłem do biura prezydenta żeby złożyć pismo, w którym prezydent pozwoli mi na wykorzystanie swojego wizerunku ponieważ kilka miesięcy temu zrobiłem mu zdjęcie. Przede mną obok ochroniarza urzędu miasta przemknął krasnal w zielonej czapce. Ustawił się w kolejce i śmierdział. Czułem to dobrze ponieważ stałem za nim. Powiedział, że chce w związku z nadchodzącymi świętami złożyć życzenia prezydentowi. Pani podała mu kartkę i powiedziała, żeby sobie usiadł i napisał. Jak wychodziłem zerknąłem na kartkę, na której krasnal namalował zielonego renifero-żółwio-słonia i chyba odpakowany prezent. Już otwierałem drzwi, kiedy Pani zapytała czy nie zabiorę ze sobą krasnala. Powiedziałem, że już mam jednego.
Krasnal się nie ruszył. Rysował choinkę.