Archiwum na miesiąc Styczeń 2009

środa — Styczeń 14, 2009

Zepsuta lodówka.

Wczoraj zepsuła się lodówka więc pół dnia jeździłem i szukałem nowej. Jest dużo lodówek, ale są albo za drogie albo za duże, więc nic nie kupiłem. Wieczorem Bąbel powiedział, że jakby maił kupować lodówkę, to na pewno nie kupiłby z firmy Zanussi. Wszystko ze względu na tego reżysera.

Masło mięknie.

niedziela — Styczeń 11, 2009

Koper.

Wczoraj poznałem Kopra, gitarzystę zespołu Materac. Pracuje on w firmie zajmującej się wytwarzaniem lodu do celów artystycznych. Opowiadał, że zawiózł właśnie do Wrocławia wielką czerwoną taflę lodu, w którym artystka rzeźbiła własnym ciałem. Jak to możliwe zapytałem? Odpowiedział mi, że po prostu na nim usiadła.

czwartek — Styczeń 8, 2009

Mróz.

Nie narzekam, że jest zimno. Mróz mobilizuje do pracy. Pracuję żeby nie zamarznąć.

Wydaje się, że praca ma dużo więcej sensu zimą.

środa — Styczeń 7, 2009

Muzyka filmowa.

Dzisiaj cały dzień nagrywałem muzykę. Jutro też tak spędzę dzień i pojutrze też. Ćwiczę tak w razie, czego ponieważ największe szanse na przeżycie na Marsie mają muzycy. W ich mózgu wytwarza się jakaś substancja, która jest niezbędna do życia właśnie na tej planecie.
Skoro Rosjanie odcięli nam gaz, to być może już niedługo trzeba będzie się tam przeprowadzić.

wtorek — Styczeń 6, 2009

Wywiad.

Zrobiłem taką małą sondę między znajomymi, co postanowili w nowym roku. Wszyscy chcą w tym roku zabrać się do roboty. Ciekawe co do tej pory robili?

PS

Ja mam takie postanowienie już od trzech lat co najmniej.

niedziela — Styczeń 4, 2009

Strzyga.

Wracają przyjaciele i znajomi po sylwestrowych balangach do domu. Dzisiaj nocuje u mnie Stanki, którego dopadła alkoholowa strzyga. Zrobiłem mu melisę. Pewnie był to jego pierwszy bezalkoholowy napój od kilku dni. Powiedział, że w nowym roku życzy sobie miłości, bo to najważniejsze w życiu, i zasnął.

piątek — Styczeń 2, 2009

Postanowienie.

Jednym z moich noworocznych postanowień jest czytać więcej książek. Czytanie prowadzi zwykle do tego, że zadaje się sobie więcej pytań. Po lekturze książki, którą nadal jeszcze czytam, nasuwa mi się jedno. Jaki byłby mój stosunek do przyjaciela, który przez przypadek zabił moją matkę?

czwartek — Styczeń 1, 2009

Cieszyć się z katastrofy.

Dzisiaj oglądałem pokaz domino, który upamiętniał Roya Clevelanda Sullivana. Człowieka, którego siedem razy uderzyły pioruny. Na jego cześć poustawiano obok siebie 40 000 klocków domino. Wszystko się wywróciło.