piątek — Luty 27, 2009
Odra.
Jestem przerażony. Wszystko szybko topnieje.
Za szybko.
Jeżeli w życiu wszystko trzeba odbierać jako znaki to nie wiem co mam myśleć o tym, że w moim domu mogę naładować komórkę tylko w jednym kontakcie. Chociaż wszystkie inne działają.
Miłość rzeczy martwych?
Każdy ma swoje uuu. Żeby kupić sobie obiad poszliśmy w trójkę do sklepu, w którego nazwie jest dwóch apostołów (robię takie nawiązanie ze względu na środę popielcową). Na stoisku z gazetami Kuba powiedział uuu… i wziął do ręki gazetę wędkarską. Krzysiek powiedział uuu… pokazując palcem okładkę Playboya. Ja natomiast zacząłem oglądać książkę z ciężarówkami, które wydają różne dźwięki. Po tym jak sobie ponaciskałem Kuba powiedział, żebym nigdy takich rzeczy nie kupował bo wykańczają psychicznie.
Powiedziałem: aha…
Krzysiek napisał mi smsa, że siedzi po pracy w domu i uspokaja go moje zdjęcie, które wisi na jego ścianie.
Przecież ono przedstawia wampira.
PS
Dzisiaj dostałem wino od Nary, które przejechało masę kilometrów pociągiem. Też bardzo mnie uspokaja. Wielkie dzięki.
Serdecznie zapraszam na otwarcie strony zespołu Indigo tree. Wystarczy wpisać w przeglądarce www.myspace.com/indigotree . Będzie można tam zobaczyć więcej niż na zdjęciu poniżej.

Od wczoraj zespół Indigo tree posiada trzy piosenkową epkę. Już niedługo będzie można posłuchać pierwszych produkcji. Dam znać.
Mimo tak licznych podpowiedzi dotyczących nazwy zespołu zdecydowaliśmy się z Lewym, że nie użyjemy w tytule słowa car, czy mówiąc po Polsku samochód. Jakieś nieekologiczne się to wydaje, dlatego też idąc tropem eko i wspomagając siły matki natury zespół nazywa się Indigo tree. Wszyscy, którzy w swoich propozycjach nazw nie umieścili słowa “samochód” byli najbliżej wygranej
.
Wczoraj Pozytywka na maksa dobrze wypadła. Dzisiaj pierwsze podejście do prób z Materacem. Jak na razie nic nie pamiętam. Jestem skonany.
Po pierwsze. Będzie syn. Po drugie zaufałem w intuicję matki i ona wybrała imię. Będzie Filip. Po trzecie wczoraj był dzień kota więc chciałbym wszystkim złożyć serdecznie życzenia. Szczególnie dachowcom, które podczas takich opadów śniegu mają naprawdę przechlapane. Po czwarte Stanki, który leży obok i słucha po raz 50-ty Bona Ivera, kazał mi napisać o nim coś pozytywnego. Więc piszę. Po pierwsze nie spóźnił się na próbę i świetnie zagrał przedstawienie. Po drugie od rana programował się na pozytywne myślenie i powtórzył trzy razy: Chciałbym grać z Gajosem.
PS
Bon Iver po raz 53-ci.
Brak słońca.
Coraz większa niechęć do wstawania.
Coraz większa niechęć do wszystkiego.
Większa drażliwość.
Poczucie winy.
Lęki.
Już czuję, że czai się za drzwiami. Trzeba się teraz zacząć modlić tylko w takim stanie nawet nie wiadomo o co.