wtorek — Luty 10, 2009

Dzień nr 41.

Rano pomalowałem pokój na kolor “rzymski poranek”.
Po południu kupiłem książkę Hakima Beya “Obelisk i inne eseje”. Mógłbym powiedzieć o niej to samo co powiedział Allen Ginsberg “Nadzwyczajna…”.
Jest noc. Patrzę na rzymski poranek. Nadzwyczajne.

1 komentarz do “Dzień nr 41.”

  1. bk

    matko co to za kolor? wściekły pomarańcz? ale faktycznie – nocne poranki są nadzwyczajne. zawsze.

Zostaw swój komentarz