niedziela — Luty 15, 2009
Obiad.
Dzisiaj na obiad było bardzo dużo sałaty, bo od sałaty robi się mózg.
Dzisiaj na obiad było bardzo dużo sałaty, bo od sałaty robi się mózg.
Soalr poprosił mnie smsem żebym na blogu napisał takie zdanie: “Miłości raczej nie ma”. I chciał jeszcze żebym podpisał Walenty. Więc podpisuję.
Wstałem rano, żeby zdążyć przed sesją kupić slajdy. Okazało się, że sklep foto jest zamknięty. Jednak postanowiłem zaufać przeczuciom i poczekać. Okazało się, że niedługo bo około 3 minuty. Pan sprzedawca bardzo przepraszał, ale poszedł obejżeć prawdziwe Ferrari sąsiada. Dziwiło go, że sąsiad ma mieszkanie spółdzielcze, a jednak postanowił kupić taki drogi samochód, w którym się nawet zakupy nie mieszczą. Musiałem mu przerwać wywód bo śpieszyłem się na spotkanie. Wczoraj umówiłem się ze Stankim na godzinę 12 00 na zdjęcia. O 13 00 zadzwonił telefon. Stanki bardzo przepraszał, ale dopiero wstał i tak naprawdę to jeszcze musi się na chwilę położyć i czy nie moglibyśmy się ustawić na 15 00. Powiedziałem, że możemy. Przed 15 00 napisał, że sorry ale jeżeli to nie problem to będzie na 19 00. Nie było problemu. O 18 00 zadzwonił z przeprosinami i pytaniem czy nie można by tej sesji przenieść na poniedziałek. Spytałem go czy wie, że dzisiaj jest piątek?
Zapytałem Solara czy jest jakiś artysta, jakiś prąd lub tradycja, do której my Polacy albo może nawet Słowianie moglibyśmy się odnieść i czerpać wzory. Nie zastanawiał się długo i powiedział, że kamienny niedźwiedź na Sobótce.
Dzisiaj aż dwie osoby powiedziały, że przytyłem co bardzo mnie zmartwiło. W prawdziwą depresję wprowadziła mnie jednak odpowiedź Kaśki na pytanie kim by wolała być Nastassją Kinski czy Marią Skłodowską-Curie.
Rano pomalowałem pokój na kolor “rzymski poranek”.
Po południu kupiłem książkę Hakima Beya “Obelisk i inne eseje”. Mógłbym powiedzieć o niej to samo co powiedział Allen Ginsberg “Nadzwyczajna…”.
Jest noc. Patrzę na rzymski poranek. Nadzwyczajne.
Dzisiaj dostałem od Agi prezent. Książkę dla dzieci o kupie. Nie ma w niej żadnych tematów tabu.
PS
Po za tym już dzisiaj chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy na maksa nam pomogli w nagrywaniu płyty: wspomnianej już wyżej Adze (za niepozwolenie poddawania się, krzyki i śpiewanie), Justynie (za cierpliwość i śpiewanie, na marginesie wisimy ci Apap za ból głowy), Kubie (za granie na pudełkach i klawiszach Casio), Ciupiemu (za Rhodesa), Arturowi (za trąby), Michałowi ( za wszystko bo nic byśmy bez niego nie zrobili).
Dzisiaj miała urodziny moja mama. Jedzenie było naprawdę cudowne. Miło też było pooglądać telewizję, którą ostatni raz oglądałem dwa miesiące temu. Siedziałem wtedy na tej samej kanapie.
Dzisiaj pierwszy raz od 16 lat użyłem suszarki do włosów. Wszystko żeby nie podsłuchiwać.
W bloku jednak niczego nie da się ukryć.
Dzisiaj w autobusie podsłuchałem rozmowę telefoniczną. Starszy Pan mówił, że jakaś ona przywiozła jakąś zarazę. Chwilę później mówi, że ta sama ona zawsze była dziwna. Jak wracała do domu to wszystkie kwiaty więdły i zwierzęta padały.
PS
Przemas powiedział, że to miła i bardzo poetycka rozmowa.