poniedziałek — Kwiecień 20, 2009
Przebierane zabawy.
Z soboty na niedzielę Bąbel uczestniczył w przebieranej zabawie. Pewna Pani zapytała go czy jest przebrany za muchomora? Odpowiedział, że za rysia.
Z soboty na niedzielę Bąbel uczestniczył w przebieranej zabawie. Pewna Pani zapytała go czy jest przebrany za muchomora? Odpowiedział, że za rysia.
Ponieważ Śliwka będzie pokazywany jako słynny mieszkaniec Ząbkowic poprosił mnie żebym zrobił mu zdjęcie. To czarno białe wykonał fotograf anonim, a kolorowe zrobiłem ja. Jak widać miałem prostsze zadanie.


Brudny, zmęczony z powoli kwaszącymi się zakwasami wróciłem z budowy.
To lepsze od Disneylandu.
Dla niektórych moment, w którym można ściągnąć kurtki kojarzy się z wiosną, mi kojarzy się z budową.
Zainaugurowałem dzisiaj drugi rozdział walki z barokowymi cegłami. Na sam początek poleciała ściana od komórki. Wystarczyło, że otworzyłem drzwi i sama się złożyła.
Ciekawe zasłabła, czy umarła na zawał ze strachu?
Trochę mnie przeraziła informacja, że bratu Rattera urodził się właśnie syn. Artur będzie miał syna. Michał będzie miał syna i jego kilku kolegów, których nie znam też będą mieli synów. Pani od której kupiłem wózek ma siedmiomiesięcznego syna i mówiła, że na porodówce wszystkie młode matki, które były z nią na sali urodziły też chłopaków. Sienkiewicz ma małego Sienkiewicza. Mickiewicza żadnego nie znam, ale podejrzewam, że jego żona urodziła by teraz syna.
Może dodają nam coś do jedzenia? Być może ktoś na górze planuje za dwadzieścia lat wojnę.
Najlepiej jest napisać o czymś z czego później łatwo się wyprzeć zdaniem: ale to nie moje. Jednak nie o tym chciałem napisać, a ponieważ jestem zmęczony to różne dygresje mi się pojawiają w głowie.
Kaśce przyśnił się sen o tym, że wymyśliła genialne zdrobnienie imienia Filip. Zdrobnienie to brzmi Li.
PS
Moje złośliwe poczucie humoru od razu podpowiedziało mi kilka innych zdrobnień od tego imienia. Podaję w kolejności nie alfabetycznej:
Fi
Il
Ili
Ip.
Kilka dni temu dowiedziałem się, że w Szwecji kiedy spotykają się koledzy i koleżanki to wyciągają baterie z komórek. Jednak nie po to żeby im nie przeszkadzać w zabawie, ale po to żeby nie byli podsłuchiwani. Podobno to normalna procedura.
Napisałem, że fajnie żyć w Polsce chociaż u nas też pewnie podsłuchują. Dzisiaj np. w nerwach powiedziałem, że wkurwia mnie Urząd Skarbowy. Chciałbym to publicznie zdementować bardzo lubię wszystkie Urzędy Skarbowe i życzę im szczęścia i spełnienia na drodze zawodowej.
Dzisiaj po wielu trudach udało mi się w końcu napisać wstęp do albumu Karoliny Zajączkowskiej pt. Przedwiośnie. Ponieważ czasami jestem dumny, że nie zmarnowałem dnia w całości tylko jego część poświęciłem na myślenie postanowiłem się pochwalić tym co zrobiłem. Oto moja praca, którą wykonałem podczas świątecznego poniedziałku.
***
Przedwiośnie to była najcięższa pora roku. Zimowe zapasy już się skończyły, a przyroda nie zdążyła jeszcze wydać nowych plonów. Teraz kiedy klimat stale się ociepla ta pora roku już nie istnieje. Po zimie jest od razu wiosna. Po dobrobycie jest kolejny dobrobyt nawet jeżeli wszyscy nazywają go kryzysem.
Zdjęcia zawarte w tej książce opowiadają o okresie, w którym biologia, chemia, fizyka, język polski nie kojarzą się z czymś przyjemnym. Dziwne to wszystko, bo po skończeniu szkoły średniej wszystkie te przedmioty tworzą życie.
Fotografie Karoliny opowiadają o okresie, którego tak naprawdę nie ma, a jednak może po nim pozostać pamiątka w postaci zdjęcia. Być może jest to możliwe dlatego, że fotografia jest czytaniem i pisaniem równocześnie, a tego nie da się nauczyć w żadnej szkole.
Wieczorem złapała mnie melancholia i patrzyłem przez internetową kamerkę na Antarktydę.