piątek — Czerwiec 26, 2009

Koniec muzyki.

O drugiej w nocy Lewy wysłał mi na czacie informację “Koniec muzyki Michael Jackson nie żyje!”. O szóstej rano dostałem smsa od Baśki, że Jackson umarł. Chwilę później Solar napisał mejla, że Jackson nie żyje. Nie wiedziałem co mam z tym zrobić więc zadzwoniłem do Kaśki do szpitala i powiedziałem jej, że Michael Jackson nie żyje. Powiedziała, że już wie i że szpital to nie jest jakiś koniec świata i docierają wiadomości. Potem spytała czy od Lewego dowiedziałem się o tym? Powiedziałem, że tak.

Osoby najbliższe zawsze dowiadują się o rzeczach najgorszych na samym początku.

5 komentarzy do “Koniec muzyki.”

  1. n i n a

    taka jest specyfika i koszt bliskości ;-)

  2. n i n a

    błogosławieństwo i przekleństwo

  3. AP

    Dlaczego najgorszych? Ok, człowiek nie żyje, to bez wyjątku tragiczne wydarzenie, ale jeśli chodzi o świat muzyki, to już od blisko 20 lat MJ niczego do niej nie wnosił. Muzycznie ten koniec nastąpił jeszcze w tamtym stuleciu.

  4. filip

    Wiesz dla mnie miło jest żyć ze świadomością, że ktoś taki jest. Nie musi nic robić. Żyjemy w takim przeświadczeniu, że żey być kimś trzeba coś robić. Otóż nie wydaje mi się, żeby robienie było najważniejsze.

  5. ela morela

    Często jednak o tym co najgorsze dowiadujemy się jako ostatni.
    Nie ma zasady. Bliskość teraz się oddala.

    Przykro, że Jackson odszedł.
    Dziwne też, że tak cicho.
    Z pewnością wszyscy spodziewaliby się czegoś bardziej spektakularnego.
    Umarł w samotności.
    Jak każdy.

Zostaw swój komentarz