Archiwum na miesiąc Lipiec 2009

piątek — Lipiec 31, 2009

PKS pełen okrutnych dzieci.

- Mamo zobacz co z Anią?
- Mirek dawaj worek!
- Mamo, a Łukasz się patrzy na to. Nie patrz się.
- Dawaj jakąś chusteczkę!
- Mamo a Łukasz się wysmarkał w ostatnią chusteczkę i się śmieje.
- Daj jeszcze jeden worek!
- O Jezu zwróciła dwa buraki.
To serce powiedział bardzo cichutko Łukasz.

Mówił szeptem bo nie chciał zbytnio denerwować mamy.

PS
Od dzisiaj jestem dyplomowanym masażystą dźwiękowym.

czwartek — Lipiec 30, 2009

Masaż misami.

Byłem na kursie masażu misami wg. metody Petera Hessa. Nazwisko może niezbyt dobrze się kojarzące Polakom jednak to nie jest rodzinna tych legendarnych Hessów. Na kursie jeden z instruktorów pokazał kroplę wody, która słucha muzyki relaksacyjnej i kroplę, która słucha muzyki gitarowej. Oczywiście układ wiązań między wodorem, a tlenem w tej zrelaksowanej był doskonały, a w tej drugiej można powiedzieć depresyjny. Pomyślałem, że to idealna metoda, z którą mógbym pracować bo jak od października zacznę grać koncerty z Indigo Tree to trochę poplątam wiązania wodorowe, ale za to będę wiedział jak je ponaprawiać.

PS

Ciekawe czy wiązania w piwie Lech są gorsze od wiązań Starpolanki.

środa — Lipiec 29, 2009

Rozmowy kontrolowane.

Od pewnego czasu mam wrażenie, że przez telefon rozmawiam tylko o osobach trzecich, żeby nie powiedzieć osobie trzeciej.
- I jak?
- Śpi.
- Jak było?
- Dobrze.
- Co dobrze było?
- Był grzeczny. Raz mnie obsikał, raz zrobił na mnie kupę i dwa razy wyrzygał się na moją koszulę.

wtorek — Lipiec 28, 2009

Kontrabasista Edgar Meyer jest wykorzystany do czegoś czego się nie spodziewa.

- Co robisz?
- Puszczam muzykę.
- A co?
- Bacha.
- Przecież puszczałaś go wczoraj i przedwczoraj.
- Chcę żeby dziecko przed snem przyzwyczaiło się do jednej muzyki.
- Chcesz zrobić z mojego syna psa Pawłowa?

poniedziałek — Lipiec 27, 2009

Coś tam albo coś innego.

Sąsiadka powiedziała sąsiadowi, który mieszka w tym samym domu co ja, że dwa dni temu jak była burza i wichura, to nad naszym domem latały małe piorunki, albo wyładowania.

niedziela — Lipiec 26, 2009

Uczymy się od dzieci cz. 2 czyli jak dobrze jest być w wiecznym strachu.

Kiedy dziecko podaje dłoń na powitanie to jest to coś więcej od tego gdyby zrobił to dorosły. Może wydaje się to mało odkrywcze i może nawet infantylne jednak to pokazuje, że wytresowano nas tak, że musimy podawać rękę w inny sposób, tylko po to żeby utrzymać dzieci.

sobota — Lipiec 25, 2009

Wichury i deszcze.

Pan Janek mówi, że niewiarygodna ta pogoda i jak na to patrzy to może być koniec świata ten, o którym opowiadałem mu kilka dni wcześniej.

Do końca świata zostało 1275 dni.

piątek — Lipiec 24, 2009

Uczymy się od dzieci. Podejrzewam, że część pierwsza.

Nie mogłem spać i przyglądałem się śpiącemu Filipowi. Oddycha brzuchem. Ja oddycham klatką. Spróbowałem zrobić to samo. Znikł ból brzucha, stres i po 15 minutach treningu musiałem iść coś zjeść. Nic dziwnego, że Filip je prawie co godzinę.

PS

Już nie od dziecka, ale za pomocą posiadania dziecka można nauczyć się od zaprzyjaźnionych Czechów pięknego słowa miminko.

piątek — Lipiec 24, 2009

Przekrój.

Wczoraj dostałem smsem informację, że w Przekroju został zamieszczony artykuł pt. “33 blogi warte uwagi”. Wśród nich znajduje się także i mój.
Zastanawia mnie dlaczego wybrano akurat 33 blogi a nie np. 44.
Może chodzi o liczbę atomową Arsenu?

przekroj

fot. Filip Itoito (niestety nie wyszła mi ta reprodukcja, ale to z winy tego, że Filip ryczy)

czwartek — Lipiec 23, 2009

Cuda w upał czyli jak obok skoczni narciarskich umierają święci.

Jest tak gorąco, że nawet w piwnicy nie mogę pracować. Gdybym był teraz skoczkiem narciarskim i musiałbym skakać na igielicie to robiłbym to tylko po to żeby poczuć odrobinę wiatru na twarzy.
Przed skokiem zastanawiałbym się razem z trenerem czy ubierać kask.

PS

Dziwne właśnie zaczęły bić wszystkie dzwony. W takich sytuacjach pierwsze przychodzi mi głowy to, że umarł papież, po drugie, że umarł, ktoś pokroju świętego Aleksego, po trzecie, że się pali.