poniedziałek — Lipiec 13, 2009
Drewno i karate.
Kiedy wykonuję nudną robotę taką jak zwożenie i układanie drewna na zimę to wyobrażam sobie, że jestem adeptem klasztoru Shaolin i to moje pierwsze wtajemniczenie. Praca w ogrodzie, nauka cierpliwości, obserwacja przyrody wszystko przyda się w następnych krokach prowadzących do doskonałości. Nagle nie wiadomo skąd w Japonii pojawia się pan Janek i mówi po polsku: Nie poleci ci to drzewo?
Nie – odpowiadam pewnie.
Dwie minuty później cała moja pięciogodzinna praca przewraca się.
Wniosek: albo pan Janek jest japońskim mistrzem Zen, albo mówiąc po Polsku wykrakał.
Lipiec 13, 2009 o 22:11
a może po prostu jest jedynym nieprzemądrzałym Polakiem?
Lipiec 13, 2009 o 22:14
Jest taka szansa. Myślę nawet, że jest to pewne. To złoty człowiek.
Lipiec 13, 2009 o 23:03
Dziś opalałam się na tarasie marokańskiego hotelu z widokiem na ocean.
W pewnej chwili użądliła mnie osa i z powrotem znalazłam się na balkonie swojego domu…
Zawsze znajdzie się jakiś Pan Janek w tej czy w innej postaci, który sprowadzi nas z powrotem.
Lipiec 15, 2009 o 11:44
To nie to samo. Pan Janek jest jednak mistrzem, pozwala zrozumieć przyrodę, połączyć się z naturą, nauczyć się cierpliwego dążenia do celu, a osa jest….. pieprzoną osą, prozą życia