poniedziałek — Lipiec 13, 2009

Drewno i karate.

Kiedy wykonuję nudną robotę taką jak zwożenie i układanie drewna na zimę to wyobrażam sobie, że jestem adeptem klasztoru Shaolin i to moje pierwsze wtajemniczenie. Praca w ogrodzie, nauka cierpliwości, obserwacja przyrody wszystko przyda się w następnych krokach prowadzących do doskonałości. Nagle nie wiadomo skąd w Japonii pojawia się pan Janek i mówi po polsku: Nie poleci ci to drzewo?
Nie – odpowiadam pewnie.
Dwie minuty później cała moja pięciogodzinna praca przewraca się.
Wniosek: albo pan Janek jest japońskim mistrzem Zen, albo mówiąc po Polsku wykrakał.

4 komentarzy do “Drewno i karate.”

  1. Ania

    a może po prostu jest jedynym nieprzemądrzałym Polakiem?

  2. filip

    Jest taka szansa. Myślę nawet, że jest to pewne. To złoty człowiek.

  3. ela morela

    Dziś opalałam się na tarasie marokańskiego hotelu z widokiem na ocean.
    W pewnej chwili użądliła mnie osa i z powrotem znalazłam się na balkonie swojego domu…
    Zawsze znajdzie się jakiś Pan Janek w tej czy w innej postaci, który sprowadzi nas z powrotem.

  4. Gordogato

    To nie to samo. Pan Janek jest jednak mistrzem, pozwala zrozumieć przyrodę, połączyć się z naturą, nauczyć się cierpliwego dążenia do celu, a osa jest….. pieprzoną osą, prozą życia

Zostaw swój komentarz