Archiwum na miesiąc Lipiec 2009

niedziela — Lipiec 12, 2009

Spacer, czarownice i uroki.

Na spacerze ludzie reagują na dziecko w bardzo podobny sposób.
Inni spacerujący rodzice mówią do dzieci zobacz jak ładna dzidzia. Ty też byłaś kiedyś taka malutka.
Ludzie, którzy są na spacerze z psem łapią go i zapinają na smyczy.
Znajomi, zaglądają do wózka i mówią, że dobrze, że ma coś czerwonego.

PS

Na pierwszy najdłuższy jak do tej pory spacer zabraliśmy Filipa na drogę krzyżową. Mieliśmy jeszcze wybór pójść do Betlejem, albo do grobu Jezusa. W wynku burzliwej dyskusji doszliśmy do wniosku, że droga krzyżowa jest najprzyjemniejsza.

piątek — Lipiec 10, 2009

Imieniny.

Dzisiaj dwa Filipy mają imieniny. Rano toczyła się dyskusja na ten temat ponieważ mama Filipa twierdzi, że to niedobrze po urodzinach mieć od razu imieniny. Ja nie miałem zdania chociaż chciałem żeby Filip miał imieniny w ten sam dzień co ja bo może wtedy ktoś by o nich pamiętał, bo co roku jest ta sama historia, że wszyscy zapominają. Nawet moi rodzeni rodzice. Kiedy przyszły pierwsze życzenia dla nas obu chyba się samo zadecydowało.

PS
Kaśce śniło się, że Filip ma jedno oko brązowe drugie niebieskie. Szybko rozszyfrowałem o co chodzi w tym śnie. Będzie z niego David Bowie.

czwartek — Lipiec 9, 2009

Wiadomości z pierwszych stron.

Drzwi od dziedzińca kościoła rozeschły się z powodu zbyt ulewnych deszczy.
PS
Dowiedziałem się, że św. Filip jest patronem kapeluszników, pilśniarzy i cukierników. Czasami trzyma krzyż w kształcie litery T obrócony do góry nogami.

czwartek — Lipiec 9, 2009

Zaczęło się.

Zawsze łapię się na tym samym. Szok wywołany spokojem i przebywaniem z samym sobą mimo, że jest Filip i Kaśka, znowu daje znać o sobie. Kuracja odwykowa zawsze zaczyna się złym nastrojem i niewiedzeniem co ma się ze sobą zrobić. W mieście czas marnuje się bardzo prosto. Pomyślałem, że może napiszę bajkę bo to dobry okres na takie wyzwania i wszyscy w takim momencie piszą bajki albo nagrywają piosenki dla dzieci. Wojtek poradził, że może coś bardziej nowoczesnego, że może film albo komiks bym zrobił. Po pięciu minutach zastanowienia stwierdziłem, że jestem tradycyjny i napiszę bajkę. Główny bohater będzie marudą.

środa — Lipiec 8, 2009

LSD = MPK

Zero przez kilka miesięcy robił zdjęcia motornicznym we Wrocławiu. Teraz leży w szpitalu łóżko w łóżko z motorniczym i jego synem, który być może  kiedyś będzie motorniczym. MPK jest jak narkotyk.

wtorek — Lipiec 7, 2009

Odpowiedzi na różne pytania.

To ja Filip. Dziękuje wszystkim za życzenia urodzinowe. Wśród nich jedno na pewno się spełniło, a mianowicie życzenie Szymona żebym miał internet. Wniosek: Marzenia się spełniają nawet te najmniejsze.
Po drugie rozszyfrowanie wczorajszego zadania matematycznego. Pani w sklepie wydając mi pieniądze dwa razy pomyliła się na moją korzyść. Wniosek: Ludzie są z gruntu dobrzy nawet wtedy kiedy nie zdają sobie z tego sprawy, a może przede wszystkim wtedy.

poniedziałek — Lipiec 6, 2009

Netu nie ma cz.3

W sklepie spożywczym pani wydała mi 73zł z 50zł. Powiedziałem jej, że się pomyliła. Ile reszty powinna mi wydać ekspedientka?

Wiadomość została przesłana na bloga dzięki życzliwości Szymona i firmie Plus dzięki której mogę wysyłać smsy

niedziela — Lipiec 5, 2009

Szukam netu w XXI wieku cz.2

Dzisiaj nie szukałem netu w lesie. Nadal jest ciężko go znaleźć, chociaż słyszałem, że na 1218 mieszkańców wsi 100 osób podobno go ma.

Na podstawie smsa wpis znowu zrobił Szymon

sobota — Lipiec 4, 2009

Internet.

W tym momencie na wsi ciężej jest znaleźć Internet od grzybów.

Wpis dodał Szymon, dyktował go Filip przez komórkę.

piątek — Lipiec 3, 2009

Kąpanie.

Kąpanie to funkcja, za którą odpowiadam ja. Najbardziej z tego całego zamieszania lubię zawinąć Filipa w ręcznik i patrzeć jak zmęczony płaczem próbuje zjeść ręcznik.
W sumie jego życie w tym momencie nie za wiele różni się od życia zawodowego pływaka. Je żeby mieć siłę. Wydala bo każdy to musi, a szczególnie pływak bo jego organizm musi funkcjonować ponad przeciętnie. No i pływa. U Filipa tylko rozkład czasu jest inny. Śpi tyle i pływak pływa i pływa tyle ile pływak robi kupę.