piątek — Sierpień 21, 2009
Zwykły dzień.
Rano przyszedł Wiesiu zmontował rury do centralnego. Później wyprawa do Kamiennej i chwilę później poziomowanie wylewki, uszczelnianie i drzewo posadzone i jeszcze coś tam wykopałem i sąsiadka coś powiedziała, że coś tam. Krzyśkowi oddałem kastrę, ale nie znalazłem jego rusztowania i powiedział, że jakoś się dogadamy i jak zaschło to co wylałem to poprosiłem pana Janka, żeby to jeszcze sprawdził i Krzysiek ten, który powiedział, że się jakoś dogadamy machnął mi ręką jak wjeżdżał do domu. I sąsiadka powiedziała, że się front zmienia, a ja jej powiedziałem, że mi już się zmienił i na sam koniec dostałem reklamówkę ogórków za to, że przedwczoraj uratowałem małemu Kornelowi życie jak jego koleżanka rzuciła w niego kamieniem bawiąc się w rzut kulą. I wieczorem stwierdziliśmy wszyscy, że sport szkodzi, a ja chciałem żeby Filip grał w Manchesterze United.
