wtorek — Październik 20, 2009
Odbija się echem.
Przez półtorej godziny rozmawiałem z Lewym o naszym koncercie w Agorze. Jesteśmy słabi psychicznie na maksa, ale jednak jest coś takiego, że jak zaczynamy grać to wydaje się, że jest nas trzech.
I to nie jest ufo ani Bóg.
Październik 21, 2009 o 14:05
To musi być perkusista.
Październik 21, 2009 o 23:12
i to właśnie super jest
Październik 21, 2009 o 23:33
może to magia chorusa, albo flangera?
Październik 24, 2009 o 00:30
To jestem Ja
Październik 24, 2009 o 15:13
Dziadek Mróz?