wtorek — Listopad 17, 2009

Kosztem facebooka, kosztem myspacea.

Od wczoraj mam postanowienie, że coraz mniej czasu spędzam w świecie wirtualnym, a coraz więcej w książkowym.
Przed snem przeczytałem zdanie, które mówiło, że obecnie żyje się po to żeby przeżywać ciąg odrębnych “cool momentów”, a nie ciąg całego życia.

8 komentarzy do “Kosztem facebooka, kosztem myspacea.”

  1. zero

    w ramach bycia kontrkulturowym zdecydowalem sie nigdy nie zakladac konta na facebooku.
    gosc z ktorym studiujesz powiedzial mi takie madre zdanie ‘nie ogladam blogow znajomych fotografow zbyt czesto, wole ogladac to co robia najlepsi i ciagle chciec robic lepiej’

  2. filip

    Ja tam oglądam blogi kolegów bo mam najlepszych kolegów.

  3. zero

    wygrałeś.

  4. Wojtek

    a ja niedawno przeszedłem istny książkowy boom. Było tak, że jak jeździłem autem w te i we wte tyle czasu, to miałem wytłumaczenie, że nie czytam, ale mam czas na inne rzeczy – sam zresztą to pamiętasz. Potem zacząłem jeździć pociągiem/tramwajem i gały miałem wlepione w książki. Pochłaniałem tygodniowo objętość Archipelagu Gułag. W dwa miesiące przeczytałem pierdyliard książek. Potem stwierdziłem, że życie to coś bardziej skomplikowanego, niż książkowe sytuacje i informacje (ostatnią była książka Overy’ego “Dyktatorzy” – to może dlatego) i przestałem mieć potrzebę czytania. Wolę z okien pociągu gapić się w dal, słuchać ludzi i poznawać to, co na prawdę blisko. Dzisiaj od rana do teraz widziałem tyle niezwykłych rzeczy, że puchnie mi głowa. Takie niby tandetne obrazki. Na polu jastrzębie – samotnicy z natury) siedziały w grupie skierowane ku schodzącemu Słońcu. A było ich z 10-12 sztuk. Potem dwa lisy, też wpatrzone we Wschód. Potem tuż przy torach już na Brochowie niemal sarny w pociętym przez promienie ostrego światła lesie, spowitym lekka mgłą od parującego szronu. I co chwila przy torach takie misterne konstrukcje z krzaków i chmielu, wina i innych pnączy. Wyglądają jak jakieś continuum, jakaś ciągłość. Ale ja piedolnięty jestem.

  5. ban

    tak sobie myślę zero, że wychodząc z szeregu równocześnie dołączasz do innej grupy, wciąż pozostającej jakimś szeregiem. no bez sensu tak buntować się z zasady.

  6. filip

    Czyli namawiasz mnieżeby zpowrotem zaczął siedzieć w necie. Tam się tyle dzieje. Sztuczne sarny, sztuczny brochów itd :) . Ale ja nienormaly jestem :)

  7. wojtek

    takie życie Filip. co fajne to sztuczne. Tylko nikt mi wierzyć nie musi, bo ja pierdolnięty jestem. Kwestia, czy to pierdolnięcie jest realne czy sztuczne i wymyślone.

  8. filip

    Niestety też tak bardzo często uważam. Trochę to popaprane jest.

Zostaw swój komentarz