czwartek — Luty 18, 2010

Odwilż.

Nie można chodzić po chodnikach bo spadają sople. Niektóre są cięższe od mojego syna Filipa.
Cały dzień wszędzie jeździły karetki, a lekarze częściej niż zwykle wypisywali akty zgonu.
Wszyscy czekali na lato, a tak przyjemnie mogło by być jakby jeszcze była zima.

Przyjemnie by było bo by się nic nie zmieniało.

5 komentarzy do “Odwilż.”

  1. Dżony

    Chyba jednak wolę zimę niż taką pluchę, przynajmniej racice nie marzną…

  2. Dżony

    w nadmiarze spływającej wody oczywiście ;)

  3. monika

    hej czy komentarz może nie mieć nic wspólnego z wpisem?;) jeśli tak to podsyłam bo może wykorzystasz wykres kiedyś na wykładzie:)
    http://img40.imageshack.us/img40/3430/2086644b800.png

  4. nn

    wzruszajace

  5. Dżony

    Zdecydowanie ;)

Zostaw swój komentarz