Archiwum na miesiąc Luty 2010

wtorek — Luty 16, 2010

Dekonstrukcja.

Przed moim wyjściem do roboty Filip zdążył rozwalić 17 wieży z domina i zepsuć słuchawki.
Dzisiaj nie ma zbyt budujących zajęć.

poniedziałek — Luty 15, 2010

Igrzyska.

Kiedy patrzyłem jak Justyna Kowalczyk biegnie na nartach przez 30 km to naprawdę cieszyłem się, że nie zostałem sportowcem.
Zauważyłem, że na tych igrzyskach największą radość sprawia mi patrzenie na koncentrację zawodników przed startem.

niedziela — Luty 14, 2010

Walentynkowa niedziela.

Szwendanie się po domu. Rano słucham Brahmsa “Ballades & Intermezzi” w wykonaniu Goulda i pierwszy raz mogę powiedzieć, nie używając tego słowa złośliwie, że to PIĘKNA kompozycja i PIĘKNIE zagrana. Filip ucina sobie drzemkę. Siadam i słucham raz jeszcze.

Po zakończeniu pozostaje mi się tylko szwendać.

PS

szwendać – chodzić, jeździć w różne miejsca bez celu; wałęsać się, włóczyć się.

Słownik ortograficzny języka polskiego – Muza 2001, 2005 – T. Karpowicz

Gdyby nie słownik napisałbym z błędem.

sobota — Luty 13, 2010

Słowotwórstwo.

Po trzech dniach grania wróciłem do domu. Filip ma już długie blond loki. Mówi baba, mama, tata, nie i ja.

Przed zaśnięciem powiedział też słowo bama. Co jak mniemam jest krzyżówką babci i mamy.

środa — Luty 10, 2010

Dlaczego ludzie czytają gazety?

Ludzie najczęściej czytają gazety dlatego, że są tanie lub są za darmo.

wtorek — Luty 9, 2010

Glenn Gould – Beethoven’s “Emperor”

Do pierwszej w nocy oglądałem i słuchałem koncertu granego przez Goulda dlatego rano nie chce mi się mysleć i wstawać z kanapy.

Krzesło na którym siedzi (w dzieciństwie zrobił je dla niego ojciec) jest już naprawdę z złym stanie.

gould

stoelGlGOULD50

poniedziałek — Luty 8, 2010

Krok milowy.

Filip napluł na prześcieradło i chwytał ciemnieszą plamkę dwoma palcami. Podobno to krok milowy w rozwoju dziecka.

Chwyt szczypcowy.

PS

Próbowałem policzyć ile razy w ciągu dnia ja wykonuję taki chwyt. Nie poradziłem sobie z tym zadaniem, a tyle czasu w podstawówce przeznacza się na matematykę.

niedziela — Luty 7, 2010

Drzewa, a właściwie jedno.

W kółko jeździłem wózkiem i patrzyłem na wierzbę, która została posadzona w tym samym roku w którym się urodziłem. Jak miałem siedem lat to potrafiłem wspinać się do tego momentu, w którym nie zauważył mnie mój tata. Teraz ta sama wierzba jest 60 razy większa ode mnie i jestem w stanie wejść na nią do połowy i to tylko po drabinie.

PS

Coraz więcej rzeczy wokół mnie jest pluszowych.

sobota — Luty 6, 2010

Przemiła sobotunienieńka.

Wybrałem się na spotkanie z moją siostrą, która pracuje w jednym z dużych sklepów. Ponieważ nie mogłem jej znaleźć zapytałem przemiłą dziewczynę z obsługi czy ją zna. Powiedziała, że tak i że ją zawoła z magazynu. Za drzwiami usłyszałem dialog.
- Magda jakiś chłopak do ciebie!!!
- A przystojny?
- Nie.

Później w tym samym sklepie kupiłem gąsienicę, która liczy i mówi Alllo. Niestety mówi je w odstępach 5 minutowych nawet jak się jej nie naciska. Baterię ma zaszytą pod skórą.

To będzie ciężka noc.
To będzie ciężki tydzień, a może nawet miesiąc.

sobota — Luty 6, 2010

Komunikacja.

To już kolejny dzień nagrywania płyty. Dzisiaj byłem tak zmęczony, że kiedy Lewy nagrywał głos do jednej z piosenek położyłem się na ciepłym pochłaniającym wszystkie dźwięki dywanie i zasnąłem. Śniło mi się, że mówię od tyłu.
Zadziwiające bo nie był to koszmar.