Archiwum na miesiąc Kwiecień 2010

piątek — Kwiecień 30, 2010

Wystawa.

Jutro w naszej barokowej wsi nastąpi otwarcie nowej galerii. W związku z tym odbędzie się wystawa, na której pan artysta zaprezentuje kolorowe zwierzątka z drewna. Tak mi powiedziała Pani z restauracji, w której odbywać się będzie wernisaż.

Wspaniałe jest to, że na wsi można poinformować wszystkich o wszystkim tylko jednym plakatem.

czwartek — Kwiecień 29, 2010

Ogród.

Na starość wiele rzeczy się zmienia. Zawsze mi się wydawało, że nie lubię pracować w ogrodzie. Do dzisiaj. To naprawdę odprężające zajęcie. Jak przerzucałem ziemię przypomniało mi się nie wiadomo z jakiego powodu chińskie przysłowie: “Książka jest niczym ogród, który można włożyć do kieszeni.” Ponieważ nie za bardzo pasowało mi do sytuacji postanowiłem je w głowie jakoś parafrazować. I wyszło mi: Ogród jest niczym książka, nie można go włożyć do kieszeni.

Wniosek:
Podczas pracy w ogrodzie nie warto myśleć.

środa — Kwiecień 28, 2010

Alafabet Filipa.

Filip mówi przez sen tak samo jak w dzień.

Filip ubiera czapkę daszkiem do tyłu nie z powodu mody, ale dlatego, że daszki go denerwują i ograniczają patrzenie.

Filip patrzy na rysunkowego krokodyla w bajce i nie wie co to jest bo nigdy nie był w zoo.

wtorek — Kwiecień 27, 2010

Szampon czy nie ?

Wieczorem zawsze pojawia się ta sama myśl. Jest tak późno, że może nie będę mył głowy, a wiadomo, że rano nie będzie na to czasu. Pytam wtedy z politowaniem czy jednak muszę ją dzisiaj myć. Może wytrzyma jeszcze jeden dzień.
Odpowiedź zawsze jest ta sama.

PS

Wydaje mi się, że w mojej bajce dziecko uśmierci smoka pierwszą kulką goryczy, którą połknie.
Może się okazać, że niektóre osoby do końca życia będą hodowały w sobie smoka.

poniedziałek — Kwiecień 26, 2010

Bajka.

Dwa dni słuchania wierszy odbiło mi się tym, że postanowiłem napisać bajkę dla dzieci. Ma ona opowiadać o smoku, który żyje w każdym dziecku. Patrzy przez jego oczy i je jego jedzenie itd.
Nie wiem jeszcze jak to wszystko się skończy, ale obmyślam plan.

Szewczyk Dratewka miał naprawdę proste zadanie.

niedziela — Kwiecień 25, 2010

Dedykacje.

Kupiłem Filipowi bajkę Briana Pattena pt. Słoń i kwiat. Książka na pierwszej stronie mam dedykację “Dla Karen, która pytała o kwiaty”.
Nigdy nie umiałem nikomu nic tak ładnie zadedykować.

niedziela — Kwiecień 25, 2010

I znowu …

I znowu się powraca do domu. Rano wszyscy wstają i dziwią się, że nie wypocząłeś.

piątek — Kwiecień 23, 2010

Szach cz. 3

Postanowiłem, że szachami, które odziedziczyłem po dziadku, nie będę grał. Chcę o nich myśleć jako o rzeczy, z którą nigdy nie wygrałem. Dlatego też zainstalowałem na komputerze szachy, w które można grać z zero jedynkowym mózgiem.

Wczoraj rozegrałem trzy partie. Trzy przegrałem.

czwartek — Kwiecień 22, 2010

Dwa dni.

Kibicuję sam sobie. Jeszcze tylko dwa dni i pierwszy raz od dwóch miesięcy będę miał wolny dzień.  Pójdę z Filipem na wesołe miasteczko popatrzeć na nowoczesne karuzele.

Od samego patrzenia robi się niedobrze.

czwartek — Kwiecień 22, 2010

Miłość.

Po latach okazuje się się, że wszystkie portale opowiadające o miłości opowiadają to co inne portale mówią o miłości.

Niewyspany będę łapał kolejną noc Filipa, który nie spada z łóżka.

Będę łapał też jego mamę.

Niewyspaną.