poniedziałek — Maj 31, 2010
Powrót.
Jutro późnym wieczorem wraca rodzina do rodzinnego bloku. Filip jest podobno zupełnie innym dzieckiem. Po prawie miesięcznym pobycie u naszych zachodnich sąsiadów pewnie doskonale włada niemieckim.
Jutro późnym wieczorem wraca rodzina do rodzinnego bloku. Filip jest podobno zupełnie innym dzieckiem. Po prawie miesięcznym pobycie u naszych zachodnich sąsiadów pewnie doskonale włada niemieckim.
Po kilku dniach grania wróciłem do domu. Filip podobno mnie pamięta dzięki zdjęciom.
Do koncertu wszystko na stendbaju.
Dowiedziałem się, że Filip najbardziej lubi jeść kanapki z łososiem i oliwkami.
Jutro od nowa to samo. Samochód, wzmacniacze, gitary, czy wszystko jest?, jedziemy, hot dogi dla mięsożernych, paluszki dla wegetarian, gitary, wzmacniacze, próba, czekanie, granie, gitary, wzmacniacze, czy wszystko jest?
PS
W naszej długiej rozłące z Filipem najbardziej przeszkadza mi to, że nie umie korzystać z telefonu. Za dzieci zawsze odpowiada mama.
Wszystkiego najlepszego!
Zawsze mnie to zastanawia i dziwi, że mam w sobie tak dużo destrukcji. Potrafię wyniszczać się wszystkim.
Najchętniej pracą.
Do późnego wieczora jeździła koło domu straż pożarna bo wały zaczęły mięknąć pod naporem wody i deszczu. Całą noc śniło mi się że woda wlewa się do piwnicy, a ja nie zabrałem z niej wózka.
W Bydgoszczy przed koncertem podszedł do nas 70 letni gentleman w garniturze. Z teczki wyciągnął kartkę ze zdjęciem Indigo tree i powiedział.
- Proszę żeby Pan zrobił gwiazdkę na swoje podobiźnie. Następnie proszę taką samą zrobić pod spodem i obok napisać, imię i nazwisko datę i na czym Pan gra.
Ludzie z klubu mówili, że ma masę podpisów. Między innym autograf Papieża na miesiąc przed śmiercią.
W Toruniu chłopak z długimi włosami poprosił żebyśmy przedarli mu okładkę płyty do połowy. Następnego dnia w innym mieście był też na naszym koncercie.
W Aleksandrowie Kujawskim Pan poprosił mnie żebym na okładce napisał mu datę. Obojętnie jaką. I poszedł.
O 9 00 dostaję smsa od Baśki: Jak było w UK? Odpisuję, że super i pytam gdzie jest? Odpowiada, że w UK. Piszę, że super i że w następnym tygodniu będę w Warszawie to się pewnie spotkamy. Ona odpisuje, że się miniemy bo grają koncerty poza Warszawą i że teraz też grają i że jutro grają w Toruniu i ja jej odpowiadam, że jutro też gram w Toruniu.
Kiedy szliśmy po molo na nasz pierwszy koncert na festiwalu Lewy powiedział, że będzie opowiadał dzieciom, że grał na Brighton Pier. Z mojego doświadczenia wynika, że będzie musiał poczekać z tym opowiadaniem do momentu kiedy dziecko będzie miało przynajmniej dwa lata.

PS
Czerwonym kółkiem jest oznaczone miejsce gdzie wydobyliśmy pierwsze zagraniczne dźwięki. Przynajmniej tak mi się wydaje bo z bliska to wygląda inaczej.
Na festiwalu było super, ale o tym jeszcze uda mi się napisać natomiast najważniejsze jest to, że dwa dni spędzę w domu w nastroju braku oczekiwania na następny wyjazd bo jestem bardzo zmęczony.
Wczoraj po wylądowaniu na Okęciu razem z Lewym szybko pojechaliśmy na dworzec Centralny, żeby złapać pociąg do Wrocławia. W informacji dowiedzieliśmy się że jest taki i że możemy kupić sobie pierwszą klasę, żeby jechać wygodniej. Udaliśmy się do kasy, w której Lewy rozpoczął dialog z Panią z okienka:
- Poproszę bilet na pociąg do Wrocławia o godzinie 00 40. Dwa miejsca w pierwszej klasie.
- W tym pociągu nie ma pierwszej klasy.
- Przecież przed chwilą w informacji dowiedzieliśmy się że jest. Jest Pani pewna?
- Teraz to już nie jestem.
- To co zrobimy?
- Pójdę do informacji i się dowiem. Tylko niech Pan czeka !!!! – groźnie powiedziała Pani kasjerka.
Czekamy 8 min 34 sek (na dworcu są zegary, które hipnotyzują jak się jest zmęczonym)
- Nie ma pierwszej klasy.
- Przecież przed chwilą była?
- Widocznie coś się zmieniło.
- Przez dziesięć minut?
Cisza.
- Dobrze więc poproszę bilet do Katowic na godzinę 00 40 TLK drugą klasą i kolejny z Katowic do Wrocławia o godzinie 05 40 również TLK druga klasą.
- No to jest zamówienie! – skwitowała głośno Pani z okienka.
Podróż z Warszawy do Wrocławia trwała 9 godzin.