wtorek — Lipiec 20, 2010
Kolejna noc.
Przez rozszczelnione okna słychać szczekanie psów jakby były wewnątrz.
O ile cały dzień spędziło się w ciszy.
Przez rozszczelnione okna słychać szczekanie psów jakby były wewnątrz.
O ile cały dzień spędziło się w ciszy.
Dzisiaj urodziny mamy Filipa. Z tej to okazji Filip dostał książkę z samochodami, książkę o życiu na wsi (w której to w dużej mierze znajdują się samochody), oraz książkę o budowie (w której jak sama nazwa wskazuje znajdują się głównie samochody). Z okazji urodzin mamy, dziadek kupił mu również kulkę oraz rybę na obiad. Wieczorem na długim urodzinowym spacerze spotkał stado gęsi i tak się nimi zachwycał, że Pani gospodyni chciała mu dać jedną na stałe, ale powiedziałem, że dzisiaj już sporo dostał prezentów bo mama ma urodziny, i że raczej dziękujemy.
Po urodzeniu dziecka wszystko się zmienia.
Zagruntowałem wszystkie podłogi, tak bardzo, że zaczęło mnie boleć płuco. Myślałem, że za dużo się tego syfu nawdychałem i coś mi się w środku posklejało, a później przyszedł Pan elektryk i zapytał czy nie mam zapasowych strun do gitary.
Po kilku sesjach masowania misami zapytałem Kaśkę czy czuje jakieś zmiany. Odpowiedziała tak. Nie boli mnie kręgosłup, ale może jest to spowodowane tym, że ty jesteś częściej w domu i nie muszę tyle dźwigać. Coś jeszcze? Tak. Nie mam alergii, ale może to być spowodowane tym, że wyprałam całą pościel.
Człowiek sam nie wie, jakie w nim drzemią możliwości.
Czytam książkę o dzieciach, w której tata wygłasza filozoficzną tezę brzmiącą następująco: “Dziecko jest najlepszym fachowcem od dzieci”.
Mój fachowiec najchętniej zajmowałby się nożami i kontaktami.
Wszystko wskazuje na to, że doskonale by się czuł w mafii od pół roku do lat dwóch.
Dzisiaj urodziny Iana Curtisa. Gdyby żył miałby 54 lata. Jego córka jest trzy lata młodsza ode mnie.
Twardych snów dziadku Ianie.
Między 22 00, a 22 30 wyrzuciłem przez okno sześć żuków.
A może to był jeden ten sam?
Rano na spacer do lasu ubrałem najbardziej czerwoną koszulę tak, żeby wszystkie owady skupiły swoje oczy na mnie i nie zaczepiały Filipa jak będzie spał. Plan prawie wypalił. Nie podporządkował się tylko jeden komar.
Pierwszy raz w życiu byłem wściekły na owada.
Wieczorem Filip pierwszy raz zobaczył zalew. Był tak oszołomiony widokiem, że wszedł do wody w sandałach spodniach, koszuli i pampersie. Okazało się, że potrafi pływać pieskiem.
Po pływaniu odechciało mu się chodzić.