Archiwum na miesiąc Sierpień 2010

wtorek — Sierpień 31, 2010

Walka.

Jeden zero w walce Filip kontra Filip. Stary niestety się starzeje. Nie ta szybkość i siła nie ta. Filip złapał mnie za nos tak, że nie dało się zatamować krwotoku przez 15 minut. Nie ukrywam, że miałem mu to trochę za złe i trochę się też obraziłem w nerwach.
Drugi cios zadał empatią. Po tym incydencie cały czas płakał. Nie pomagało najlepsze lekarstwo na wszystko czyli mama. Dopiero kiedy wziąłem go na ręce przestał ryczeć.

Nie da się ukryć młodość kontra starość 2:0.

poniedziałek — Sierpień 30, 2010

Decyzje życiowe.

Od piątku przez cały tydzień Filip zostaje z Filipem! Mama jedzie na plener. Rozstanie ze spaniem jednym łóżku z rodzicami oraz rozstanie na zawsze z cycem.
Kto się załamie pierwszy? Czy uda się wytrzymać tydzień? Jak to wydarzenie wpłynie na psychikę rodziców?

Już od piątku nowy serial rodzice kontra KINGKONGŻYCIA!

poniedziałek — Sierpień 30, 2010

Żeby dzieciom z Afryki nie było przykro.

Rano Filip je kaszę z bananem i jabłkiem. Zjada pół talerza, tata żeby się nic nie zmarnowało dojada.Chwilę później Filip zauważa ogórka w zalewie octowej. Je gryza tata resztę. Ciastko z czekoladą jeden gryz, tata reszta, znaleziona pod fotelem gruszka z wczoraj gryz, tata wiadomo co (swoja drogą tu sprawdza się przysłowie, że warto jest zrobić wczoraj co miało się zrobić dzisiaj). Jeden groszek, tata pół puszki, obiad syna obiad ojca, rumianek syna herbata ojca itd do kolacji.
Przed snem kasza z bananem znowu pół talerza dla taty.

Kiedy mama je pyszne kanapeczki z łososiem tata wychodzi z kuchni na chwilę.

Na chwilę to znaczy do śniadania.

sobota — Sierpień 28, 2010

Rośliny.

Ponieważ nie było słońca więc patrzyłem na ziemię. Okazało się, co może nie jest zbyt odkrywcze, że rośliny mają tył i przód.

Tylko cebulki mają górę i dół.

piątek — Sierpień 27, 2010

Przeszło mi.

Nigdy nic nie wiadomo. Coś co się miało, przeszło, a może tylko na chwilę się uśpiło. Dzisiaj nie myślałem długimi zdaniami i w tej sytuacji sam nie mam pojęcia czy to dobrze czy źle bo trochę się do tego przyzwyczaiłem. Może warto w tej sytuacji zrobić coś co już się raz w życiu zrobiło to może coś wróci, albo coś się przypomni.

Może jeszcze raz zostanę kowbojem, albo chociaż obejrzę po raz 18 piratów z Karaibów część trzecią.

czwartek — Sierpień 26, 2010

Okna.

Ile kosztują te okna? A ile kosztują te okna? Tak się pytałem w różnych miejscach, różnych Panów rzadziej Pań, bo jak się okazuje branża przezroczysta jest zdominowana przez płeć brzydką i najczęściej gadatliwą i grubawą i chętnie opowiadającą o innych z tej branży śmiechem, który ma być dobroduszny, ale jest obraźliwy, a przecież to wszystko widać bo wszędzie są okna.

środa — Sierpień 25, 2010

Trwa to kolejny dzień.

Coś mi się nagle zmieniło i zacząłem myśleć długimi zdaniami i co dziwne, ani nie gubię wątku, ani nie gubię się w narracji, brnę dalej myśląc, że jest to spowodowane tym, że coraz bardziej się uspokajam po to, żeby się uspokoiła moja nerwica, która kiedyś nazywała się wegetatywna, a teraz lekarze nazwali ją inaczej bo stwierdzili, że jest groźniejsza niż myśleli i w związku z tym trzeba było na nią wymyślić nową groźniejszą nazwę więc nazwali ją nerwica, a ja myślę długimi zdaniami, żeby zająć głowę po to żeby nie uaktywniała się zbyt często, ale wszystkie strumienie się uspokajają i tak też było dzisiaj, wszystko ucichło o godzinie 10 08, kiedy przechodziłem obok domu z widokiem na tory.

wtorek — Sierpień 24, 2010

Bigos.

Miała być burza, ale jednak niedoszła do miasta i biegłem, ale bez sensu bo nie było piorunów, a myślałem że będą, a bardzo się ich boję bo jak byłem mały to jeden uderzył tak blisko, że przeleciałem przez namiot i poczułem ozon chociaż do dzisiaj nie wiem czy taki zapach ma ten gaz bo nigdy wcześniej i później go nie poczułem, ale jakoś rozsądek mi podpowiadał, że to ozon, a rozsądkowi trzeba ufać, chociaż wiadomo, że w takich sytuacjach ciężko o rozsądek.

poniedziałek — Sierpień 23, 2010

Samotność.

Jak się jest starym i ma się dziecko, którego aktualnie nie ma w domu, to słychać tylko pralkę, w której się piorą same dorosłe ubrania.

niedziela — Sierpień 22, 2010

Niedzielne kazania.

Kiedy przechodziłem przez dziedziniec kościelny z wózkiem i Filipem zauważyłem jakąś znaną twarz. Był to ksiądz Leon Knabit. Popatrzył na nas i zapytał.
- Co tam słychać?
- W porządku – powiedziałem bo w sumie co miałem powiedzieć. Gdybym powiedział, że nie w porządku to jak bym miał wszystko wyjaśnić to pewnie do wieczora by trwało.
- Jak czort ma na imię?
- Filip.
- Bardzo pięknie. Może go pobłogosławię to będzie spokojniejszy?
- Proboszcz mówił, że po chrzcie mu przejdzie, ale nie zadziałało.