środa — Sierpień 25, 2010
Trwa to kolejny dzień.
Coś mi się nagle zmieniło i zacząłem myśleć długimi zdaniami i co dziwne, ani nie gubię wątku, ani nie gubię się w narracji, brnę dalej myśląc, że jest to spowodowane tym, że coraz bardziej się uspokajam po to, żeby się uspokoiła moja nerwica, która kiedyś nazywała się wegetatywna, a teraz lekarze nazwali ją inaczej bo stwierdzili, że jest groźniejsza niż myśleli i w związku z tym trzeba było na nią wymyślić nową groźniejszą nazwę więc nazwali ją nerwica, a ja myślę długimi zdaniami, żeby zająć głowę po to żeby nie uaktywniała się zbyt często, ale wszystkie strumienie się uspokajają i tak też było dzisiaj, wszystko ucichło o godzinie 10 08, kiedy przechodziłem obok domu z widokiem na tory.
Sierpień 26, 2010 o 15:12
Nerwica romantyczna. Zdecydowanie najładniej. Sama wymyśliłam i są chwile kiedy wierzę, że to prawidłowa, zakwestionowana przez fachowców nazwa.
Sierpień 26, 2010 o 21:08
To brzmi mało groźnie
zawsze mi sie wydawało, że raczej mam Barokową, albo Średniowieczną. Może jednak ciężko jest przeżyć zdemaskowanie
.
Pozdrawiam
Sierpień 27, 2010 o 00:08
To nie jest długie zdanie, tylko na siłę wprowadzasz przecinki i inne znaki przestankowe wyłącznie po to, by zająć umysł większymi bzdurami niż te, które chodzą po nim normalnie po głowie.
Sierpień 27, 2010 o 00:49
Nie ma nic złego w łagodzeniu. Pomaga degradować. Kiedy potwora nazwiesz myszką lub kurczątkiem przestaje być taki straszny. Hmm.. Może nawet istnieje realna szansa na nić przyjaźni ?
Ja również pozdrawiam.
Sierpień 27, 2010 o 09:11
Jest to samorzutne zajmowanie się przecinakami w celu stworzenia jakiejś całości po łacinie Ignrumum vigilia trementum tremens.