czwartek — Wrzesień 30, 2010
Przyznać się czy nie?
Idę ulicą i kątem oka widzę znajomą twarz. Ta sama twarz, o której pisałem w poprzednim zdaniu, kiedy mnie zobaczyła schowała się pod kapeluszem, żeby mnie nie zauważyć. Zawsze w takiej sytuacji się zastanawiam dlaczego tak się stało. Pierwsze co przychodzi mi do głowy to to, że źle wyglądam. Jestem ubrany w odblaskową, nieprzemakalną kurtkę i mam zawiązany kaptur tak, że widać 1/16 twarzy więc może nie jest to jakaś szałowa kreacja, ale żeby od razu się chować pod kapeluszem.
Później zastanawiam się czy czasami nie zachowuję się podobnie i nie chowam przed jakimiś osobami. Chowam się, chowam, ale bez jakiś specjalnych powodów po prostu nie chce mi się gadać, albo chce mi się tylko iść przed siebie i nie zatrzymywać się. Więc rozumiem chęć schowania się bez powodu.
Jaki z tego wyciągnąć wniosek czy jak ktoś się chowa to trzeba go zostawić w spokoju? Czy jak ktoś się chowa to następnym razem jak się spotka taką osobę to też lepiej się schować i poczekać na dzień, w którym nie da się ewidentnie schować i trzeba będzie powiedzieć sobie przysłowiowe cześć?
