Archiwum na miesiąc Lipiec 2011

niedziela — Lipiec 31, 2011

Pod sklepem.

W niedzielę poszliśmy z Filipem do sklepu. Obok miłośników piwa, którzy są tak wielkimi miłośnikami, że nigdy nie ruszają się spod sklepu, zjedliśmy czekoladę. Po tym procederze postanowiliśmy pójść do babci bo zaczęło padać. Filip powiedział miłośnikom do widzenia. Wszyscy podnieśli się z barierki i chóralnie odpowiedzieli do widzenia. Filip pomachał im ręką i miłośnicy pomachali rękami chóralnie.

sobota — Lipiec 30, 2011

Nauczyciel.

Kiedy idę rano na spacer z Filipem on mówi Dzień dobry drzewo! Dzień dobry samochodzie! Dzień dobry chmury! itd itd. Dzięki temu ja czuję się lepiej. Być może dlatego, że sam bym się wstydził coś takiego zrobić. Być może dlatego, że wstaję bardzo często zachmurzony. Być może dlatego, że od rana widzę tyle rzeczy, że nie wiem z którą mam się witać.

piątek — Lipiec 29, 2011

Dzień drugi.

Jeżeli chodzi o grę to Filip zaproponował, żebym kupił wafla, którego nigdy nie jadłem (zjedliśmy go na spółę). Ja namówiłem go żeby wszedł na ciepły asfalt (później sam musiałem wejść żeby go wyciągnąć).

czwartek — Lipiec 28, 2011

Dzieci i filozofia.

Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Za to można wejść dziesięć razy do tej samej kałuży.

PS

Grałem z Filipem w zabawę, w której jedna osoba zadaje drugiej zadanie ( wykonanie go nie może zabrać więcej niż 5 minut) i trzeba w którymś momencie dnia to zadanie wykonać. Filip kazał mi dwa razy stać na zielonym świetle, a ja mu kazałem iść na spacer trzymając mnie za rękę i mieć zamknięte oczy.

środa — Lipiec 27, 2011

Człowiek i człowiek czy to ten sam gatunek?

O godzinie 9 00 rano walcząc o to żeby po pół roku Pan od podłogi skończył podłogę zdenerwowałem się na maksa i nic nie załatwiłem. Później dostałem odpowiedź z dialogu, że odrzucili moją reklamację. To wkurzyło mnie jeszcze bardziej. Dlatego pojechałem do sklepu kupiłem podłogę, którą położyłem bez łaski firmy, a internet który dostałem od Dialogu na 10 cm kablu traktuję od teraz jako naukę yogi.

Człowiek sobie ze wszystkim poradzi jeżeli w tym wszystkim nie przeszkadza mu drugi człowiek.

wtorek — Lipiec 26, 2011

Przerwa.

Z powodów technicznych związanych z powodami technicznymi nie mogłem wpisywać wpisów. Teraz w telegraficznym skrócie postaram się streścić pięć dni, w których nie pisałem.
Filip namalował 45 podrób Jacksona Pollocka. Wszystkie kupiła jego mama.
Ja spotkałem się z dwoma mistrzami duchowymi. Jeden powiedział mi, że idzie kosić kapustę, a drugi opowiadał jak to człowiek nie powinien być agresywny, ale nawet jemu przydarzyło się pobicie hotelarza .
Filip zebrał trzy trujące grzyby. Wszystkie kupiła jego mama.

Ciąg dalszy być może nastąpi.

poniedziałek — Lipiec 18, 2011

Lekarz.

Zostanę lekarzem. Zaczynam kurację od samego siebie. Jak ją przeżyję to będzie to oznaczało, że każdemu będę w stanie pomóc.

PS

Dzisiaj wieczorem przechodząc obok kościoła (swoją drogą nie da się wyjść z mojego domu tak żeby nie przejść obok kościoła) spotkałem pana Janka, który pokazał mi zdjęcia swojej choroby, a raczej braku choroby.

Zdjęcia braku choroby są pełne różnych narządów o kolorze niebieskim.

niedziela — Lipiec 17, 2011

Sprzątanie z mitologią.

Posiadając dzieci poniżej siódmego roku życia warto się zastanowić nad tym czy sprzątanie ma jakikolwiek sens. Może lepiej poczekać kilka lat i posprzątać stajnię Augiasza porządnie tak żeby przez tydzień było w miarę czysto niż sprzątać jako ten Syzyf biedny.

PS

Ucząc się mitologii w szkole średniej myślałem, że nigdy mi się nie przyda. Tak samo też myślałem o tabliczce mnożenia.

sobota — Lipiec 16, 2011

Nic.

Nie mam nic w głowie. W tym stanie nie mogę nic napisać, ale jest to przyjemne doznanie bo nie ma we mnie żadnych wątpliwości.

czwartek — Lipiec 14, 2011

Mrowisko.

Od dwóch miesięcy żyję w mrowisku i to nie jest przenośnia. Jestem największym członkiem tej społeczności. Dzisiaj zauważyłem, że wylęgły się nowe mrówczątka. Są bardzo małe i zagubione szwędają się po kuchni. Żeby je lepiej zrozumieć przeczytałem książkę “Życie mrówek”. Po zapoznaniu się z psychiką tego owada wiem, że walcząc jestem na przegranej pozycji. Postanowiłem, że załatwię to po dobroci. Wybuduję na ogrodzie mrowisko i wyprowadzę je z domu miodową ścieżką.

Muszę gdzieś jeszcze znaleźć książkę jak wybudować mrowisko.