Archiwum na miesiąc Październik 2011

poniedziałek — Październik 31, 2011

30.10.2011

Przed świętem zmarłych po niebie latają helikoptery. Sporo ludzi patrzy na ziemię, a mi się zawsze wydawało, że warto w to święto spojrzeć do góry.
Na helikoptery.

czwartek — Październik 27, 2011

Orlen.

W toalecie na stacji benzynowej nie ma papieru toaletowego i zamka w drzwiach, ale dodatek do hot doga nazywa się: sos tysiąca wysp.

Jak wiele mogą słowa.

wtorek — Październik 25, 2011

Szukanie.

- Zgubiłem gdzieś białą piłkę!
- Gdzie?
-Aha już wiem! Po prostu się zgubiła gdzieś.

poniedziałek — Październik 24, 2011

Problemy wychowawcze.

Co zrobić kiedy dziecko chodzi spać później niż rodzice?

Poprosić o poczytanie bajki?

niedziela — Październik 23, 2011

Słowotwórstwo.

Filip zaczął używać nowego przekleństwa, które można zaliczyć do przekleństw średnio brzydkich. Brzmi ono: kurdesmaria. Używa go często Bob budowniczy.

sobota — Październik 22, 2011

Zaufanie.

Trzeba potrafić wzbudzić tak duże zaufanie w złodzieju żeby cię nie okradł.
Jeżeli jednak złodziej cię okradnie to znaczy, że to nie był złodziej.

czwartek — Październik 20, 2011

Czuwanie.

Zimno wymusza czuwanie przy kominku. Podłożyłem dzisiaj 17 razy i 17 razy wycierałem klamkę od tarasu.

17 razy przez komin wyleciał zimny dym.

środa — Październik 19, 2011

Komentarz do komentarza.

Otrzymałem dzisiaj taki komentarz o Daphne: “Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że tego bloga nie pisze już Filip Zawada, ale jego syn.”

Bardzo to wszystko mnie zastanowiło bo rzeczywiście kiedy siadam wieczorem do komputera pierwszą myślą która mi się pojawia to to co Filip dzisiaj powiedział, albo zrobił.  Kiedy zaczynałem pisać tego bloga każdy wpis utwierdzał mnie w tym, że dzień który jest za mną ( bo piszę zwykle wieczorem) miał trochę sensu. Teraz się nad tym nie zastanawiam. Obserwuję. Wiem, że życie nie ma specjalnego sensu i nie piszę tego dlatego, że mam doła czy coś w tym stylu. Po prostu tak jest. Obserwacja Filipa sprawia mi najwięcej radości i to drugie założenie, które miałem pisząc bloga. Będę się starał nie pisać o rzeczach smutnych, przykrych i dołujących. Jakoś samoistnie się złożyło, że te dwie kategorie wypełnia mi mój syn.

Od pewnego czasu nie myślę o sobie zbyt wiele co bardzo mi pomaga w życiu. Zajmuję się też rzeczami o których ciężko jest mi pisać bo na razie nie wydaje mi się, żeby moje pisanie umiało bez patosu przedstawić to o czym myślę. Być może powinienem założyć drugiego bloga , ale na razie nawet ze sobą mam problem żeby się dogadać i nie wstydzić. Dlatego dziękuję ci synku, że w tym momencie tak bardzo mi pomagasz.

wtorek — Październik 18, 2011

Kominiarz.

- Panie kominiarzu tutaj mamy taki mały piecyk! A tutaj mamy pralkę!

poniedziałek — Październik 17, 2011

Sekwencje filiozoficzne.

- Mamusiu jak to się znalazło, że znalazłem?