Archiwum na miesiąc Grudzień 2012

poniedziałek — Grudzień 31, 2012

Durer.

Albrecht Dürer rysując nosorożca nigdy go nie widział. Dostał tylko wytyczne, że jest to skrzyżowanie dużej świni i machiny oblężniczej. Życzę Wszystkim w nadchodzącym roku danych o takiej skali ogólności i umiejętności poradzenia sobie z nimi.

nosorozec

sobota — Grudzień 29, 2012

Trudne pytania.

- Tato, a gdzie sikają smoki?

czwartek — Grudzień 27, 2012

Pies.

Moja siostra kupiła czarno białą suczkę. Filip od razu orzekł, że będzie się nazywał Foka. Chwilę później rozpoczęła się kolejna enigmatyczna rozmowa między ojcem, a synem.
- Tato, a pies zostanie u nas na boksera?
- To nie jest bokser to kundel.
- Wiem, ale czy zostanie u nas na boksera?
- Na jakiego boksera?
- Na boksera z fajerwerkami.
- Chodzi ci o sylwestra.

sylwek

Przedwczesne życzenia Panie bokserze.

środa — Grudzień 26, 2012

Atlas chmur.

Dzięki uprzejmości babci mogliśmy wydostać się z domowego świata smoków i gormitów, aż do kina na film “Atlas chmur”.
Miło jest się dowiedzieć po raz kolejny, że jest się chmurą. Bo kiedy jest się zwykłym człowiekiem, który składa się z skóry, kości i wszystkich innych dodatków to nawet komar jest w stanie nas pokonać.

Komar chmury nigdy nie pokona.

wtorek — Grudzień 25, 2012

Pierwszy dzień świąt.

Jedzenie powoduje, że staję się nie myślący, a przecież święta powinny być okazją do ogarnięcia porozrzucanych informacji. Rilke chyba też tak uważał pisząc, że “Bóg jest kierunkiem”.

Rilke chyba nie przepadał za makowcem.

niedziela — Grudzień 23, 2012

Ryby.

W zeszłym roku ryb było więcej i jakoś inaczej wyglądały. Wesołych świąt życzę wszystkim na raz, chociaż do każdego zwracam się z osobna.

Obraz 051

sobota — Grudzień 22, 2012

Po końcu.

Ponieważ wczoraj padło tyle słów i większość dotyczyła końca świata to przyjemnie mi się milczało na to wszystko.

czwartek — Grudzień 20, 2012

Święta tuż, tuż.

Wątpliwości niosą niekreśloną nadzieję.

środa — Grudzień 19, 2012

Reklama.

Zimno. Pada deszcz. Kółka w wózku się popsuły i kręcą się tak jakbym cały czas jechał pod górę. Samochody trąbią na siebie. Filip się wierci i marudzi. Do tego wszystkiego okazuje się, że jest ślisko bo wózek zaczął zjeżdżać razem ze mną. Co może jeszcze mnie spotkać na tym spacerze? Reklama. W sumie nic strasznego “Świeży karp z Milicza”. Stelaż jest zrobiony w ten sposób, że zajmuje cały chodnik. Żeby go ominąć trzeba wyjść razem z wózkiem na ulicę, na której trąbią samochody, jest ślisko i znowu jadę pod górkę z górki.

Wesołych świąt mówię zamiast przeklinać.

poniedziałek — Grudzień 17, 2012

Pada.

Uwielbiam jak pada i nie wiadomo co ze sobą zrobić. Niewiedzenie jest przyjemną odmianą od wszechwiedzenie, które jest wszechobecne.

PS
Wymyśliłem też bardzo nowoczesny rym do pada:

Pada na ajpada.