środa — Marzec 21, 2012
Dużość.
Już niedługo będę tak duży, że będę miał brodę, a ty będziesz taki mały, że będziesz moim synkiem tato.
Wychowując dzieci warto jest pamiętać, że kiedyś się będzie dzieckiem swojego dziecka.
Już niedługo będę tak duży, że będę miał brodę, a ty będziesz taki mały, że będziesz moim synkiem tato.
Wychowując dzieci warto jest pamiętać, że kiedyś się będzie dzieckiem swojego dziecka.
Wczoraj nie przyznałem się do tego, że Kaśka zaproponowała, żeby kleszcza spuścić razem z wodą do kanalizacji, a ja żeby go spalić w kominku. Ponieważ przez całą noc miałem koszmary chciałem publicznie przeprosić wszystkie kleszcze i pomimo, że zafundowałyście naszej rodzinie boreliozę podczas ciąży to jednak chciałbym zakończyć tą wojnę bezkrwawo. Proponuję żebyśmy dali sobie spokój i do końca świata żyli w zgodzie, ale w odległości kciuka albo dziesięciu kleszczy od siebie.
Wyciągnąłem Kaśce kleszcza z szyi. Był bardzo mały takie dziecko kleszcz. Po tym jak w zeszłym roku ukatrupiłem masę mrówek w domu obiecałem sobie, że nie będę zabijał małych zwierząt.
Okazuje się że lepiej sobie nic nie obiecywać.
Trzy dni patrzyłem na ośnieżoną Śnieżkę i stojące na niej centrum zarządzania naszymi horoskopami.
- Zostaw ją to jest moja mama!!!!
- Ale jest to też moja żona.
- To jest moja żona!!!
- Nie to jest twoja mama.
- To jest moja mama i moja żona!!!
- A kto jest moją żoną?
- Twoją żoną jest dziadek!!!
- A dla ciebie kim jest dziadek?
- Dziadek jest moją babcią kochaną!!!
Mokrzy staliśmy na placu zabaw.
Mokrzy staliśmy pod sklepem i rozpakowywaliśmy jajko niespodziankę.
Mokrzy staliśmy i patrzyliśmy jak sypał się śnieg ze styropianu.
- Tato dlaczego kapuśniak nie śmierdzi?
Być może to koniec zimy. Nie specjalnie mnie to interesuje nawet gdyby się okazało, że początek lata już jest. Jestem zmęczony chodzę na gąsienicach bo jestem czołgiem i patrzę przez małe okienko przez, które patrzył Grigorij Saakaszwili z czterech
pancernych i psa.
Nie ma już Gustlika nie ma Janka nie ma żadnych odłamkowych. Jadę chociaż nikt nie kręci filmu.
Dla pokoju na świecie zmęczenie jest dobrym stanem.
Przeczytałem Filipowi bajkę pt. Krzesiwo. Żołnierz który wraca z wojny spotyka czarownice. Ta prosi go żeby z drzewa przyniósł jej krzesiwo, a w zamian wziął tyle złota ile uniesie.Spełnia prośbę zabiera też krzesiwo i odrąbuje głowę czarownicy. W mieście zakochuje się w pięknej księżniczce, której rodzice nie pozwalają poślubić żołnierza. Wyczarowuje krzesiwem trzy potężne psy, które rozszarpują pół miasta oraz króla i królową. Księżniczka jest szczęśliwa i wychodzi za żołnierza.
Kiedyś to były czasy. Dzisiaj za taką bajkę Andersena by na stosie spalili.
- Chcę sok ze strażą pożarną.
- Synek, ale nie ma takiego soku. Jest tylko z fiatem.
- Ja chcę ze strażą pożarną!
Kolejka za nami zaczyna się robić coraz dłuższa.
- Poproszę ten sok z fiatem.
- Nie chcę go!!!
Pani która stoi za nami pyta Filipa:
- A z czym chcesz?
- Chcę ze strażą.
- Niech Pani poszuka – prosi Panią ekspedientkę.
Pani ekspedientka szuka. Kolejka rośnie.
- Niestety nie ma ze strażą.
Pan, który stoi za Panią pyta, a może chcesz z czymś innym.
- Nie chcę z czymś innym!!!
- Może z wróżka? pyta Pani, która stoi już za drzwiami bo kolejka jest tak długa.
- Tak może być z wróżką.
Cała kolejka uśmiecha się.
Filip dostaje sok z różową wróżką.
- Ja chcę jeszcze bułkę!!!
- Już zapłaciliśmy i wyszliśmy z kolejki. Po za tym skończyłeś jeść bułkę przed sekundą.
- Ale ja chcę bułkę!
- Niech Pan mu kupi jak chce – odpowiada kolejka.
- Następnym razem mu kupię – odpowiadam kolejce.
- To może ja mu kupię. Pyta Pani, która stoi jako ostatnia.
- Dziękuję nie trzeba.
Kolejka mnie puszcza jeszcze raz do kolejki i kupuję bułkę.
Kolejka się uśmiecha.
Ile rzeczy trzeba zabrać idąc do babci, która mieszka dwie ulice dalej:
rower ( na trzech kółkach, a nie dwóch, żeby było ciężej)
dziecko (prawie trzyletnie bo dwuletnie jest dużo lżejsze)
samochody( około półtora kilo bo muszą być wszystkie razem bo przyjaciół się nie rozdziela)
portfel (bo po drodze zawsze można coś dokupić).
Dobrze, że babcia mieszka dwie ulice dalej bo każdy dorosły musi być Atlasem co dźwiga cały świat dziecka ( pięknie się kończy ta historia szczególnie jak się pomyśli, że jest się w niej mitycznym siłaczem i ze to co się uczyło przez tyle lat na języku polskim to jednak prawda i się na coś się przydaje koniec końców).